Menu

Magowie

Rozdział 2

oliwucza

*Oczami Gabriela*

Obserwuję ją już od pewnego czasu. Mam takie zadanie, zlecił mi je Rufus - przywódca Zjednoczonych Czarnoksiężników. Chcą oni ukarać Największego Czarownika za wygnanie i pozbawienie mocy naszego dawnego szefa. Nikt nie wie dlaczego. A wracając do mojego zadania, muszę śledzić pewną dziewczynę. Jest najpopularniejsza w szkole i dużo osób ją obserwuje, więc nie będzie zwracać na mnie uwagi. Na początku myślałem, że to jakaś rozpuszczona lala, ale po kilku dniach zorientowałem się, że wcale tak nie jest. Ma miły charakter i całkiem ładną buzię. Szkoda, że muszę jej to zrobić. Ehhhh. Niestety takie jest życ....Ała wpadłem na jakiegoś mało rozgarniętego chłopaka.-Ej uważaj koleś!-powiedział. Wyglądał znajomo. Te szpiczaste uszy, ruda czupryna...Och to jest ten przyjaciel mojego celu.-Sorry-przeprosiłem.-Może chciałbyś przyjść dzisiaj na moją domówkę?-zapytał wręczając mi zaproszenie z informacjami. Nie miałem ochoty iść na tą imprezę, ale zabrałem kartkę, bo tam najpewniej będzie Pirio. A jeśli ona to pewnie i jej „psiapsióła”. Będę musiał zabrać Juliena żeby się nią zajął. Dzisiaj przystąpię do ataku.

Gdy wreszcie jestem w swoim mieszkaniu wybija godzina 18:00. Po drodze ze szkoły musiałem zdać Rufusowi sprawozdanie o Piri (tak nazywają ją wszyscy, ja wolę Pirio). Powiedziałem co zrobiłem i co zrobię i pędem ruszyłem do domu. Szybko bo i tam czeka mnie sprzątanie. Julien znów śpi na kanapie, na podłodze resztki jedzenia, brudne ciuchy, kurz i....coś się rusza pod ubraniami! Idę powoli, cicho zdejmuję ozdobny wazon ze stolika i skaczę na napastnika. Stwór zaczął drapać, syczeć i przeraźliwie miałczeć. To był jakiś kot! Zwierzę szybko wyskoczyło z otwartego okna i pędem rzuciło się do ucieczki. Pewnie mój niepoważny współlokator zabrał z go z ulicy nic mi nie mówiąc. Trzeci raz w tym tygodniu. To przeraźliwe zawodzenie puchatego potwora obudziło Juliena. Powstał ze swojego łoża (rozwalonej kanapy) i zaczął się śmiać.-Co ci się stało ktoś cię napadł czy może jakaś dziewczyna porozrywała twoją koszulkę w napadzie złości, gdy ją rzuciłeś?-powiedział. Spojżałem na siebie, faktycznie cała koszulka porozrywana, liczne zadrapania na twarzy i ozdobny wazon w ręce.-Jakiś kocur mnie napadł! Trzeci raz! Przecież ty nigdy nie oswoisz tego potwora, więc po co go ciągle tu przyprowadzasz?!-warknąłem.-Po pierwsze to nie żaden potwór tylko Remigiusz, po drugie w końcu mi się uda, po trzecie to on ciągle się przy mnie kręci, więc żal mi go i zabieram go do domu, a po czwarte idę z powrotem spać.-pouczył mnie i przykrył się kocem.-Nic z tych rzeczy. Idziemy na imprezę!-Cooooooo?! Ty i impreza? Żartujesz tak?-był wyraźnie zaskoczony.-Nie żartuję, dostałem zaproszenie na imprezę Nataniela Lewisa, ale nie idziemy się tam bawić. Ja idę uwieść Pirię, a ty zajmiesz się jej przyjaciółką. Ma na imię Alex.

Około 22:00 zaszłem pod dom Nata. Julien wyszedł wcześniej. Przed budynkiem leżało drewniane krzesło, a jedno okno było wybite. Ciekawe co się tu stało? Weszłem do środka i zacząłem szukać Piri. Tańczyła z Alex. Kątem oka zobaczyłem Jula i dałem mu wcześniej ustalony sygnał. Podszedłem do dziewczyn i zaprosiłem Cel do tańca. Nigdy nie widziałem jej z tak bliska. Była bardzo ładna. I te kocie oczy! Dobra ogarnij się Gabriel. -Jak masz na imię?-zapytałem. Chciałem stwarzać pozory. Czekałem na odpowiedź, ale ona się tylko patrzyła zafascynowanym wzrokiem w moje oczy.-Halo! Śpisz? Jak masz na imię?-zaśmiałem się.-Piria! A ty?-uśmiechnęła się. Ah co za piękne usta! Ojojojojojo ogarniamy się, ogarniamy się chłopie!-Gabriel!-powiedziałem i postanowiłem przystąpić do ataku-Gabriel Lewis! Wyjdziemy na zewnątrz?-spojrzała na zegarek i wytrzeszczyła oczy-NIestety muszę już iść-powiedziała.-A dasz mi przynajmniej numer twojej komórki?-nie odpuszczałem.-Okej.-uśmiechnęła się i wyciągnęła komórkę. Podała mi numer-przy mojemu zdziwieniu, nie fałszywy, dziewięcio cyfrowy. 
Dziękuję za uwagę następny rozdział jutro! :)

© Magowie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci